zarządzanie firmą

Jak poradzić sobie z „biurokracją” i „bieżączką” przy prowadzeniu firmy?

Przeczytasz w 2 minut

Zastanawiasz się jak sprawnie zarządzać małą firmą? Marzysz o tym, żeby ktoś zdjął Ci z głowy te wszystkie trudne tematy, jak księgowość, sprzedaż, marketing, organizację? Żeby pozbyć się biurokracji? Wiecznych telefonów, e-maili i prozaicznych zadań?

Żeby ktoś zajął się ludźmi, a Tobie pozwolił spokojnie robić to, co potrafisz najlepiej… Żeby ktoś pilnował, organizował, kontrolował i planował… A Ty, z pasją realizowałbyś swój wspaniały pomysł na biznes.

Tak… to byłoby dopiero wygodnie…

Co mnie nieodmiennie zadziwia, to takie marzenie nadal uznają za realne czasem nawet menedżerowie z kilkuletnim stażem i biznesami większymi niż jednoosobowe. O ile ktoś, kto idąc za głosem serca zakłada działalność gospodarczą, w której zajmuje się tym, co jest jego pasją i ma nadzieję na tym zarobić, najczęściej nie jest przygotowany na wszystkie trudności, jakie niesie za sobą taka decyzja… Ale jeśli ktoś inny ma już kilku pracowników, a nadal wierzy, że jest jakaś nieznana mu (i zapewne sekretna) metoda, która pozwala niektórym na uniknięcie wgłębiania się w biznesowe tajniki, finanse, sprzedaż, marketing, planowanie, organizację i tak dalej…
To jest właśnie ten MIT, o którym pisał niejaki M. Gerber w „Micie przedsiębiorczości”. Jeżeli zakładasz biznes, to, jaki by on nie był, MUSISZ ogarniać papiery, księgowość, marketing i sprzedaż. I bardzo szybko, na zajmowanie się tym, co kochasz zacznie brakować ci czasu.

I nie ma takiej Asystentki, ani Księgowej, ani nikogo innego, kto z Ciebie zdejmie te obowiązki. Owszem, może cię wesprzeć. pomóc, ale na końcu TY musisz nadawać ton, TY za wszystko odpowiadasz, TY składasz w całość, to, co wszyscy inni „pomagacze” dla ciebie robią.

Jak więc zarządzać małą firmą? Jak pozbyć się „bieżączki”?

I jest na to tylko jedna rada. Nooo… może trzyJak sprawnie zarządzać małą firmą?

Po pierwsze – pozostać na etacie, jako krawcowa, handlowiec, informatyk itd., i nie zawracać sobie głowy biznesem.

Po drugie – założyć mikrobiznes, w zasadzie jednoosobowe miejsce pracy, ścibić od pierwszego do pierwszego, szukać okazji w stylu inkubator przedsiębiorczości, ucieczka przed wysokim ZUS, „optymalizacja” podatków i zawsze ryzykować, że jak cokolwiek Ci się stanie, zachorujesz, wyjedziesz na urlop, będziesz mieć problemy rodzinne (czego nie życzę) – to przestaniesz zarabiać! A dodatkowo – nawet, jeśli sobie z tego nie zdajesz sprawy – wziąłeś na siebie całą odpowiedzialność prawno-podatkową za firmę. I TO NIE JEST PRAWDZIWY BIZNES.

I wreszcie po trzecie – zdecydować się na założenie BIZNESU, ale… Pogodzić się z tym, że najpierw musisz się doszkalać, doszkalać, doszkalać, zacząć czytać książki właśnie takie, jak „Mit przedsiębiorczości” (i kilka innych), nauczyć się zarządzania, nauczyć się, jak ustawić tę firmę tak, żeby firma działała, a jednocześnie zespół coraz bardziej ciebie odciążał, jak strategicznie planować, organizować, sprzedawać i promować, żebyś wreszcie, za kilka lat… mógł wrócić do swojej radości z robienia tego, co dało ten pierwszy impuls.

Wiem, że mówię trudne rzeczy. Wiem, że to niewygodne. Ale uwierz mi – stworzenie takiego biznesu JEST ekscytujące!!!

Tylko, że wymaga naprawdę sporej pracy i czasu. 🙂

I ciągłego uczenia się. I rozwoju – Twojego.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, jak zarządzać małą firmą, to zapraszam do lektury Alchemii Zarządzania. Zapisz się na newsletter, to nie ominie Cię żadne inspirująca  ani praktyczna rada.

A jeśli chcesz popracować ze mną indywidualnie, to najlepszym punktem startu jest indywidualna konsultacja.

 

Twoi znajomi też powinni to przeczytać? Śmiało, daj im znać!
Posted in Organizacja i zarządzanie and tagged .