Pierwszym, którego potrzebujesz, jest tłumaczenie z języka księgowego na biznesowy.

Tłumaczenie z języka księgowego na biznesowy

Przeczytasz w 3 minut

Wbrew pozorom, nawet jeśli prowadzisz swoją firmę w Polsce i pracujesz z Polakami, może się okazać, że potrzebujesz tłumaczy. I to niejednego. Często Twoje frustracje związane z zarządzaniem wynikają wyłącznie z tego, że informatyk lub księgowa mówią po prostu innym językiem. Pierwszym, którego potrzebujesz, jest tłumaczenie z języka księgowego na biznesowy.

Przykład nr 1: Najpopularniejszy typ tłumacza

Ile z książek, które przeczytałeś ostatnio miało polskich autorów? Założę się, że niewiele. Czerpiemy garściami z literatury światowej, czy to romantycznej, beletrystycznej czy biznesowej. Niektóre pozycje nas zachwycają, niektórzy autorzy szczególnie inspirują.

Zwykle jednak, otwierając nową książkę pierwsze strony przerzucamy bez żadnej uwagi. Na tych kilku pierwszych kartkach zapisane jest nazwisko tłumacza. Osoby, bez której książka nie dotarłaby do Twoich rąk, bez której nie mógłbyś jej przeczytać.

Nie doceniamy ich, ale wykonują ogromną pracę.

O mistrzostwie tego lub innego tłumacza przekonuję się zwykle, kiedy czytam kilka książek tego samego autora tłumaczonych przez różne osoby. Nagle okazuje się, że autor, który mnie porywał w jednej książce, w drugiej okazuje się nudny i miałki. Wina autora? Być może. Ale często po prostu kunszt tłumacza.
Jeśli posługujesz się biegle językiem obcym, to czasem najlepiej jest sięgnąć po oryginał. Ale iluż z nas włada obcym językiem na tyle biegle?

Przykład nr 2: Obcy język informatyków

Nie tak dawno temu próbowałam uruchomić pewną usługę Microsoft w wersji chmurowej. Dostawca poprosił mnie o „dodanie określonych rekordów DNS w celu autoryzacji domeny“. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jest to obcy język.

Nie istnieje nawet żaden słownik z mojego języka na ten drugi.

Znalazłam poradę, żeby zgłosić się do mojego dostawcy usług, co też zrobiłam. Jak się zapewne domyślasz, dostałam kolejną, jeszcze bardziej zagmatwaną poradę w obcym języku.

Być może tych dwóch dostawców posługiwało się tym samym językiem. Ale próbowali się porozumieć za moim pośrednictwem, a ja nie rozumiałam ani słowa z tego, co mówili.

Na szczęście dla mnie znalazłam tłumacza, który rozumiał ich język i uratował mnie z opresji.

Przykład nr 3: Język finansowy

I jeszcze jeden przykład z nieodległej przeszłości. Poproszono mnie o przejrzenie tłumaczenia z języka angielskiego pewnego zadania, które miało być użyte w procesie rekrutacji pracowników na wyższe stanowiska finansowe.

Tłumaczenie było jak najbardziej poprawne, wykonane przez profesjonalnego tłumacza, ale…

Obawiam się, że kandydaci mieliby spory problem z wykonaniem tego zadania.

Czego zabrakło?

Znajomości specyficznych wyrażeń finansowych w obu językach (bo nie każde jest tylko kalką z angielskiego i dosłowne tłumaczenie kompletnie zaburzało ich sens), znajomości wskaźników finansowych, bo ich nazewnictwo wynikało m. in. ze sposobu ich obliczenia. A wreszcie – znajomości różnic w systemach prawnych, bo niektóre stwierdzenia w zadaniu, chociaż prawidłowe w świetle prawa amerykańskiego, były niezgodne z polskim prawem i nie można było ich tak ująć.

Okazało się więc, że proste przetłumaczenie kilku stron wymagało nie tylko znajomości języka polskiego i języka angielskiego, ale również dobrego przygotowania merytorycznego w obszarze, którego dotyczyło tłumaczenie.

Tłumaczenie z języka księgowego na biznesowy

Dlaczego tyle piszę o tłumaczeniach i tłumaczach?

Czy zastanawiałeś się kiedyś z jakiego powodu nie możesz się dogadać ze swoją księgową albo doradcą kredytowym?

Z tego samego – posługujecie się różnymi językami, a co gorsza – raczej nie macie dogłębnej wiedzy merytorycznej w ich obszarze działania.

Byłam ostatnio świadkiem takiego właśnie dylematu w jednej z firm: księgowi uważali, że prezes nie docenia i lekceważy ich pracę, a on nie miał żadnego wsparcia w zarządzaniu i nie rozumiał ich wywodów na temat konieczności wprowadzenia nowego planu kont.

Oni wprowadzali nowy plan kont, żeby uporządkować księgowania i kalkulacje podatków.

Ale okazało się, że przy pewnej pomocy tłumacza (w tym przypadku – mojej) można wprowadzić odpowiednie elementy rachunkowości zarządczej i kontrolingu tak, żeby prezes miał narzędzia do zarządzania spółką, a jednocześnie księgowi mieli uporządkowany plan kont.

To niełatwe zadanie wymaga nie tylko znajomości obu „języków“, ale przede wszystkim wiedzy merytorycznej w obu obszarach – zarządzania i finansów.

Prowadziłam więc rozmowę z prezesem uzgadniając z nim zasady zarządzania i rozliczania produkcji, a co jakiś czas – tłumacząc te ustalenia na „język“ kont, metod wyceny zapasów i schematów księgowych zrozumiały dla księgowych.

Bardzo często obserwuję, że nawet kiedy księgowi próbują tłumaczyć menedżerom istotę i wagę swojej pracy, to trudność polega właśnie na tym, że używają swojego, dosyć hermetycznego języka.

Kiedy więc następnym razem nie będziesz mógł się porozumieć z kimś z „kraju finansów“, to nie szukaj winnego, tylko poszukaj tłumacza!

 

Fot.: © tashatuvango / Fotolia

Twoi znajomi też powinni to przeczytać? Śmiało, daj im znać!
Posted in Organizacja i zarządzanie, Zarządzanie finansami and tagged .